JAK PRZYGOTOWAĆ CIAŁO DO CIĄŻY CZYLI SPORTOWA REWOLUCJA

Padło takie pytanie z Waszej strony, więc napiszę, jak ja się przygotowałam… Właściwie trudno nazwać miłość do sportu od dziecka specjalnym przygotowywaniem do ciąży. U mnie zaczęło się od nart i wycieczek rowerowych z rodzicami. Jeżeli będziesz regularnie uprawiać rożne dyscypliny, to Twoje ciało zawsze będzie w gotowości i to jest najlepsza opcja;) W końcu nie znasz dnia ani godziny;) Dlaczego piszę „różne dyscypliny”? Po pierwsze, istnieje coś takiego jak pamięć mięśniowa, więc gdy ciągle robisz to samo, rozwiniesz i wzmocnisz tylko konkretne partie mięśniowe. A co z resztą? Po drugie, żeby uniknąć monotonii i zniechęcenia, warto eksperymentować i uprawiać różne, np. sezonowe dyscypliny jak: narty, rower, rolki, pływanie. Do tego idealnie byłoby uczęszczać np. na zajęcia grupowe albo korzystać z pomocy trenera personalnego. Jeśli ani jedna, ani druga opcja nie wchodzi u Ciebie w rachubę, ćwicz w domu, za darmo i kiedy chcesz. Wystarczy jedynie zainwestować w wygodną matę i buty sportowe. Odpal trening online ulubionej trenerki i ćwicz! Pamiętaj jednak, żeby zaczynać od najmniej intensywnych treningów i stopniowo zwiększać czas ćwiczeń/intensywność/obciążenie. Najlepiej 3-4 razy w tygodniu, plus dodatkowa rekreacja typu spacer, nordic walking, rower, itp. Lekarze dla zachowania zdrowia zalecają aż 10 000 kroków dziennie, bo nasz ludzki gatunek nie jest stworzony do siedzenia czy leżenia. Sport przynosi korzyści nie tylko zdrowotne, ale i towarzyskie. Osobiście wiele moich najbliższych znajomości zaczęło się na nartach i siłowni. Nie mówiąc już o miłości;) Nic tak nie łączy ludzi jak wspólna pasja. Nie wyobrażam sobie codziennie chodzić na trening, podczas gdy mój luby będzie gnił na kanapie. Nie ma takiej opcji! Ciało mojego partnera ma wyglądać jak u Adonisa, a tu potrzebny jest ruch;) Tak samo ja muszę dbać o siebie, żeby moja połóweczka nie zaczęła szukać lepszego modelu. Robię to z przyjemnością i przede wszystkim dla siebie! Możecie mnie krytykować za takie słowa, ale faceci z biustem i wielkim brzuchem są dla mnie aseksualni. Nie mam oczywiście na myśli sytuacji patologicznej, gdy trzeba leczyć hormony, to przecież można skontrolować i naprawić. Chodzi mi o tłuszcz utkany z lenistwa i obżarstwa, czyli taki z wyboru – tego nie toleruję! Może i mój partner jest starszy ode mnie, ale ciało ma jak skałę. Ba! Lata zawodowego sportu procentują! Każdy ma inny gust i szanuję to. Wiem, że są zwolenniczki „dużych misiów”, ale pamiętajcie – dla ich własnego dobra i długiego życia, nie faszerujcie ich wyłącznie schabowymi, wyciągajcie czasem z domu;) Ale wracając do naszej fit mamy. Ważny jest mocny kręgosłup, najważniejszy! Nie tylko w ciąży, ale i na życie, bo mamy jedno i oby jak najdłuższe. Mówią, że i twardy tyłek się liczy;) Tu też zgodzę się w 100%, ale chyba nie do końca chodzi o efekty siłowni;) Na pewno nie zaszkodzi go wzmacniać. Przed ciążą ćwiczyłam kilka razy w tygodniu na siłowni, ok.1,5h, starając się dzielić treningi na poszczególne grupy mięśniowe. Wszystko dla lepszych efektów rozwoju i wzmocnienia całego ciała. Zawsze zaczynam od rozgrzewki ok. 20 min aerobów plus trochę rozciągania, potem trening funkcjonalny lub siłowy 45 min i porządny stretching. Czasem chodzę na zajęcia na trampolinach, czasem na pilates, itp. Do tego, kiedy tylko podoba mi się pogoda za oknem staram się ją wykorzystać na choćby krótki spacer. Latem potrafię na długie godziny zniknąć na rower, rolki, nordic, itp. Bardzo mnie to relaksuje, dotlenia i pozytywnie nakręca. Jak widać nie ma monotonii i sztywnych standardów. Jak dzień na rowerze, to bez siłowni (nie chcę się „zajechać”). Nie jestem typową fitnesską ani sportowcem, który całe życie przygotowuje się na jakieś zawody i wokół tego kręci się jego życie. Powiem Wam ważną rzecz. SPORT to stan umysłu, styl życia. Nie mogę konkretnie napisać, co i jak macie ćwiczyć, żeby robić to regularnie, fajnie wyglądać, dobrze się czuć i być świetnie przygotowaną do ciąży. RUCH MA BYĆ NAWYKIEM, przyjemnością, pozytywnym narkotykiem, pasją, hobby, relaksem. Jeśli ktoś chodzi na siłownię/trenuje, głównie z przymusu po obżarstwie imprezowym, sezonowo albo z poczucia winy, mija się to z celem, bo podejście jest z góry negatywne. Warto zacząć stopniowo, od najlżejszych aktywności, po 15-20 minut, najlepiej w towarzystwie, by skutecznie zarazić się fit szaleństwem. Każdy maratończyk od czegoś zaczynał, na pewno nie od 40 km biegu! Drobnymi krokami do celu, moje drogie. Tak, jak myjemy zęby schematycznie, tak ja potrafię chwycić torbę i wyjść na siłownię. Nie myślę, czy mi się chce, po prostu to robię, bo wiem, że nie będę żałować, przeciwnie. Jednym zdaniem JUST DO IT;) Gdy widzę na forach wpisy, np. kobiet po połogu, typu „już się zagoiło, doradźcie, którą płytę Chodakowskiej odpalić”, myślę sobie: „nie tędy droga…”. Zacznij od przygotowania swojego ciała do ruchu, bo zrobisz sobie krzywdę albo szybko się zniechęcisz. Skąd się biorą kontuzje? Z nieprawidłowej techniki, wiadomo, ale też z porywania się z motyką na słońce, jeśli wiecie, o co mi chodzi. Jeśli po połogu chcesz ćwiczyć, a bardzo długo się nie ruszałaś, zacznij stopniowo. Najpierw wolne spacery, potem szybsze, dalej zacznij biegać, a potem dopiero „skalpel Chodakowskiej”. To tylko przykład dla zobrazowania, jak ważne jest mądre przygotowanie fizyczne i psychiczne do różnych poziomów obciążenia organizmu. Sama przygodę z bieganiem zaczęłam przypadkowo i stopniowo. Do 19 roku życia bieganie mogło dla mnie nie istnieć, nie lubiłam. Dopiero, kiedy wyjechałam jako au-pair do Anglii, na wieś, do fajnej rodzinki, która w każdą niedzielę rano (gdy tylko nie lało) biegała po pięknych terenach, zakochałam się w ich zwyczaju (zauważcie aspekt socjologiczny). Chyba zrobiło mi się głupio, że trzylatek potrafił przebiec więcej ode mnie i zaczęłam nad tym pracować. Prawie codziennie wychodziłam na drogę i starałam się każdego dnia przebiec odrobinę więcej niż poprzedniego. To było podbieganie połączone z podchodzeniem, ale tak się zaczęło moje bieganie, które dziś może trwać spokojnie ok. godzinę ciągiem (no może nie dziś, pewnie znowu po ciąży). Nigdy tego doświadczenia nie zapomnę:) Jak ja dałam radę, to i Tobie się uda wkręcić. Jak to mówią‚ ćpaj sport:)))!!

PS. Wiem że chciałybyście gotowych ćwiczeń, ale chwilowo, z wiadomych przyczyn, nie mogę ich zaprezentować;) Będę natomiast wrzucać relacje z powrotu do formy i kolejne posty w tym temacie, wtedy postaram się pisać o konkretnych ćwiczeniach. Mam natomiast nadzieję, że zrozumiałyście moją filozofię zdrowego życia i zaczniecie myśleć o aktywności na co dzień.

Jeśli jesteś z Warszawy, albo masz czasem ochotę na krótki wypad, to zachęcam do obserwowania profilu BABKI W FORMIE, czyli projektu który stworzyłam z koleżanką żeby integrować babeczki i ćwiczyć razem. Czasem też organizujemy wyjazdy, więc będzie okazja się spotkać:)
https://www.facebook.com/babkiwformie/

 

 

 

 

One comment

  1. Emma napisał(a):

    Ja już mogę ćwiczyć ze spokojem, minęły 3 miesiące. Co do karmienia i aktywności fizycznej też się już doedukowałam. Powiedz mi, czy przyjmujesz podczas karmienia piersią jakieś suplementy? Ja w ciąży brałam Pregna plus bo dużo osób mi polecało, teraz zastanawiam się nad Pregną 250 DHA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorce

Ciąża to wielkie wyzwanie dla każdej z nas, dla mnie stała się na tyle inspirująca, żeby założyć bloga i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Na co dzień jestem prezenterką TV i fit freakiem, przez co postanowiłam wykształcić się też w kierunku fitnessu i sportowego managementu. Obecnie dzielę się swoją pasją prowadząc projekt sportowy dla kobiet 'Babki w formie', a także fundacje prozdrowotną dla mam i dzieci "PIPPI'. Zapraszam serdecznie na mojego bloga:)! NATALIA JAKUŁA

Instagram