Baby blues…

Narodziny dziecka to najważniejsze wydarzenie w życiu, co do tego nie mam wątpliwości. To cud, który zdarza się na świecie każdego dnia, w ilościach hurtowych. Mimo to, nadal nie jesteśmy w stanie ogarnąć go rozumem i każde pojawienie się nowego życia rozczula jakby było pierwszym i ostatnim w historii. Jeżeli to takie ważne, takie piękne i takie cudowne, to skąd, do cholery, ten cały baby blues?? Stwórca zdecydowanie źle to opracował. Baby blues to i tak pikuś w porównaniu do ciężkich depresji, jakie zdarzają się kobietom po porodzie, wcale nie tak rzadko. Nie chcę straszyć bezdzietnych dziewczyn, ale sama się nie spodziewałam, że problem jest tak powszechny, aż sama go nie doświadczyłam i nie zaczęłam pytać koleżanek. Nagle okazuje się, że prawie każda miała niezłą karuzelę emocji! Nikt nie chwali się tym publicznie, bo i nie ma czym. Piszę ten post, bo warto, żeby każda dziewczyna była przygotowana na wypadek takiej sytuacji i obserwowała swój organizm. Świadomość problemu, to połowa sukcesu na drodze do normalności. Mój baby blues to na szczęście pestka. Uratowało mnie wiosenne słońce, wsparcie rodziny, łaskawa fizjologia i wiara, że hormony same się wkrótce uspokoją. Mimo to, nastrój zmieniał się niczym pogoda nad Bałtykiem. Raz słońce, raz burza z piorunami. A miało być tak pięknie. Słodki dzidziuś to samo szczęście, więc, o co chodzi?? Powodem jest strach przed nową sytuacją ciągłej opieki nad dzieckiem, burza hormonów w połogu, czasem nieakceptacja swojego wyglądu, brak wsparcia, straszne zmęczenie, brak czasu dla siebie. Przecież zawsze robiłam co chciałam, a teraz nie ma go nawet na porządne śniadanie, bo dziecko ma pierwszeństwo i trzeba się nim zająć. Zanim zabiorę się za śniadanie już pora obiadu i tak w kółko. Jeszcze większym stresem było wyjście z Małym z domu. Czy wszystko zabrałam? Czy nie będzie płakał? A co, jeśli zabraknie mi pieluch albo zaleje ubranko? Nagle człowiek sobie uświadamia, że do końca życia jest związany fizycznie i psychicznie z istotą, którą z premedytacją sprowadził na ten świat, więc musi jej zapewnić wszystko, co najlepsze, czyli 100% siebie… Można tę myśl oswoić, a nawet ją docenić, gdy tylko pojawia się szczerbaty uśmiech na tej niewinnej buźce:) Warto wiedzieć, że szpitale służą pomocą psychologiczną. Mamy prawo do bezpłatnej pomocy, obserwuj siebie i gdyby hormony przysłaniały całe to szczęście, które zostało Ci dane, jak najszybciej szukaj pomocy! Nie warto tracić czasu na smutki, gdy największą radość masz w zasięgu ręki;)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorce

Ciąża to wielkie wyzwanie dla każdej z nas, dla mnie stała się na tyle inspirująca, żeby założyć bloga i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Na co dzień jestem prezenterką TV i fit freakiem, przez co postanowiłam wykształcić się też w kierunku fitnessu i sportowego managementu. Obecnie dzielę się swoją pasją prowadząc projekt sportowy dla kobiet 'Babki w formie', a także fundacje prozdrowotną dla mam i dzieci "PIPPI'. Zapraszam serdecznie na mojego bloga:)! NATALIA JAKUŁA

Instagram