Forma po ciąży

Mam nadzieję, że teraz Matki Polki (które doceniam i szanuję jak każdego człowieka) mnie nie zjedzą… Chyba do nich, mimo głębokiej miłości do syna, nie należę. Urodziłam przez CC, nie karmię piersią (próbowałam, choć pewnie za słabo), marzę o szybkim powrocie do pracy, chętnie „pożyczam” Małego rodzince i nadal nie pałam szaleńczą miłością do dzieci (choć bobaski uwielbiam). Nie ukrywam, że szybko chciałam wrócić do formy i normalności, ale pewnych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyć, a i „normalność” – to już nieco inna bajka. Formą nazywam wagę sprzed ciąży, w miarę gładką skórę, zdrową dietę i odpowiednią kondycję. Po porodzie sporo było do roboty. Waga i brzuch stopniowo spadały, ale moja kondycja i dieta to jakiś żart. Gdy nie dostaję porządnego wycisku na siłowni, nie mam motywacji dbania o dietę. Też nie ma z nią tak wielkiej tragedii, bo nie przestawiłam się nagle na fastfoody, ale dużo jej brakuje do ideału. Jem nieregularnie, to co mi wpadnie w ręce, a nie o to chodzi. Z 4-5 posiłków kiedyś, teraz są tylko 2-3, bo nie mam czasu i apetytu. Wolę spać niż jeść (może dlatego waga szybko spadła). Na początku nawet spacery wydawały się wyzwaniem z powodu gojącej się blizny po CC. Teraz, kiedy minęły ponad 3 miesiące, wreszcie wracam do swojego żywiołu, ale nic już nie jest takie samo. Po pierwsze, nie wyskoczę sobie już na na siłkę. Niby mogę iść z Małym około południa na salę, kiedy jest pusta, ale na sprzęty już nie. Poza tym, o zgrozo, na siłowniach wiatr z klimy hula jak na Kasprowym, nie będę więc ryzykować – już raz mnie przewiało i zaraziłam synka. Potrzebna niania lub trening w domu. Babciu ratuj! Po drugie nadal trochę boję się o bliznę, więc z brzuszkami czekam. Muszę wyrobić sobie nowy system treningowy. Są też zajęcia dla mam z dziećmi, ale dla mnie to za mało, muszę się solidniej zmęczyć. Zauważyłam, że całkiem nieźle ćwiczy mi się w domu i na wyjazdach (w wakacje ciągle mnie gdzieś nosi). W domu mam bieżnię, więc najpierw aeroby, a potem wskakuję na matę. Mały wtedy śpi albo patrzy, co ta matka wariatka wyprawia. Czasem mam wrażenie, że się ze mnie śmieje;) Na wyjazdach zwykle jest ktoś, kto na godzinę Skrzata przejmie, więc wtedy każda opcja wchodzi w grę. Treningi trzeba zaczynać powoli i stopniowo, bo jednak prawie przez rok ograniczałam aktywność do minimum. 3 miesiące spacerów i lekkiego pilatesu teraz zamieniam na trening funkcjonalny i spalanie. Regularności nadal nie ma, ale staram się 2-3 razy w tygodniu solidnie poćwiczyć. Najlepiej jest dzielić trening na partie ciała, np. w poniedziałek pupa i nogi, w środę barki i ręce, w piątek brzuch i plecy (brzuch delikatnie, najlepiej mięśnie skośne). Do tego z pół godziny bieżni albo stepera, może być też orbitrek. Kiedyś myślałam, że to maszyny najskuteczniej rzeźbią ciało, ale zapoznałam się z treningiem funkcjonalnym. Nic nie angażuje tak wielu partii ciała jak porządny plank czy burpee. Jeszcze przed porodem często słyszałam „zobaczysz jak się życie zmieni po porodzie”. Spodziewałam się Armagedonu i początki faktycznie nie są łatwe, ale teraz, tak szczerze, to poza tym, że wszędzie trzeba jeździć z Małym, to prawie nic się nie zmieniło. Ja nawet lubię wyjazdy z bobasem, bo od pierwszego miesiąca życia go do tego przyzwyczajam, co powoduje, że i on je lubi. Mówią: „cygańskie dziecko” i jest w tym trochę prawdy. Wiktor kocha podróże i towarzystwo tak, jak rodzice, a przy okazji poznaje nowe środowisko i nie wychowuje się w sterylnym świecie czterech ścian, co mam nadzieję, tylko mu posłuży:)

Kilka moich ulubionych ćwiczeń (kolejność dowolna):

Klasyczny przysiad:
Ćwiczymy nogi. Stań w lekkim rozkroku, ręce przed sobą. Ugnij kolana i niczym krzesło składane obniżaj się w dół. Kolana nie wychodzą za linię palców stóp, pupa mocno z tyłu. Wróć wypinając biodra do przodu. Powtórz 10 razy, 3 serie

Wahadło
Ćwiczymy nogi. Stań w lekkim rozkroku. Unieś lewą nogę w bok i pilnując równowagi, pogłębiaj ruch góra-dół 15 razy, nie odstawiając stopy na podłoże. Zmień nogę i powtórz 3 serie

Wznosy ugiętej nogi w górę
Ćwiczymy pośladki. Pozycja klęku podpartego. Podnieś prawą ugiętą nogę w górę, pogłębiaj ruch góra – dół 15razy. Nie dotykaj kolanem podłoża, zmień nogę. Powtórz 3 serie

Wznosy ugiętej nogi w bok
Ćwiczymy pośladki. Pozycja klęku podpartego. Podnieś prawą ugiętą nogę w bok, pogłębiaj ruch góra – dół 15razy. Nie dotykaj kolanem podłoża, zmień nogę. Powtórz 3 serie

Wznosy nogi i ręki na przemian
Wzmocnisz kręgosłup unosząc na przemian prawą rękę i lewą nogę i lewą rękę – prawą nogę, w klęku podpartym. Nie spiesz się, zadbaj o odpowiednią stabilizację, napnij ciało. Powtórz 10 razy na każdą stronę, 3serie

Pajac
Rozkręć metabolizm.Podskocz do góry unosząc ręce nad głową, wróć. Powtórz 10 razy, 3 serie

 

 

 

2 comments

  1. Jola napisał(a):

    Dziękuję za te ćwiczenia też jestem po cc też nie karmie już piersią z tą różnicą że u mnie minął już 4 miesiąc. Czas na ćwiczenia. Pozdrawiam 🙂

  2. alex napisał(a):

    A ja zazdroszczę bo ja nie mogę zajść w ciążę.Po diagnozie lekarza jedyna szansa to in vitro na które mnie nie stać. Super blog.Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorce

Ciąża to wielkie wyzwanie dla każdej z nas, dla mnie stała się na tyle inspirująca, żeby założyć bloga i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Na co dzień jestem prezenterką TV i fit freakiem, przez co postanowiłam wykształcić się też w kierunku fitnessu i sportowego managementu. Obecnie dzielę się swoją pasją prowadząc projekt sportowy dla kobiet 'Babki w formie', a także fundacje prozdrowotną dla mam i dzieci "PIPPI'. Zapraszam serdecznie na mojego bloga:)! NATALIA JAKUŁA

Instagram