KUPKI, KOLKI, BĄCZKI

Kiedyś wydawało mi się, że rozmowy rodziców na temat kupek swoich pociech to wynik nowych zainteresowań i fanatycznej miłości do młodego człowieka. Wiecie, tak, jak kiedyś rozmawiało się o filmach, podróżach, tak teraz o kupkach Smyka i o wszystkich innych sprawach, które go dotyczą. Wydawało mi się to obrzydliwe i nienormalne. Byłam przekonana, że nigdy, przenigdy, nie będę rozmawiać z ludźmi na takie tematy, bo nie da się ukryć – istnieje wiele ciekawszych rzeczy na świecie. Jakoś dorośli nie rozmawiają o swoich kupach. Tymczasem nie będę Was oszukiwać, to jest nieuniknione i nie wynika bynajmniej z braku tematów, czy fanatycznej miłości. Tzn. trochę pewnie i miłości, ale bardziej z niedoświadczenia i strachu o zdrowie malucha. Wszystko jest nowe, dziecko nie powie, co mu dolega, a drze się co najmniej kilka razy dziennie i rodzice zastanawiaja się, czy aby nie przeoczyli jakiejś przyczyny płaczu. Jest kilka podstawowych powodów. Głód, chłód, brudna pielucha, nuda, kolka albo jakaś choroba. Kilka pierwszych występuje na porządku dziennym i trzeba się nauczyć, jakim rodzajem płaczu Twoje dziecko dysponuje w danym momencie. Czy jest to głodowa walka o przetrwanie, czy nuda (bo ile można leżeć w jednej pozycji), czy może… kolka. Kolka to coś, z czym każdy rodzic ma nadzieję się nie spotkać, a jednak, niestety trafia się bardzo często i ja również miałam nieprzyjemność poznać jej skutki. Gdy Twoje zwykle spokojne, anielskie stworzenie nagle, zwykle wieczorem, zaczyna drzeć się wniebogłosy i trwa to nawet do 3h, a Ty nie możesz go uspokoić i masz ochotę zakneblować najdroższego malucha, to jest to cholerna kolka, a on bardzo cierpi. Są humanitarne sposoby radzenia sobie z tym problemem, aczkolwiek trzeba się nieźle nagimnastykować, żeby poskutkowało. Po pierwsze, dobrze sprowadzić z Niemiec magiczne kropelki na kolkę Sab Simplex. Nie wiem, dlaczego u nas nie ma ich w sprzedaży. Być może krople na kolkę są tak bardzo kontrowersyjne jak „pigułka dzień po”, ale nie sądzę. Ponoć dlatego, że w składzie jest jakiś konserwant czy aromat, ale umówmy się, sklepy i apteki byłyby puste, gdyby z takiego powodu nie dopuszczali produktów do sprzedaży. Wracając do tematu kolki, warto z nią walczyć, żeby zarówno maluch, jak i rodzice, nie wykończyli się z bezsilności. Warto dodać, że tuż po kolkach, w życie niemowlaka wkraczają zęby i cała jazda trwa w sumie kilka miesięcy. Kropelki do mleka, plus odgazowywanie i oczyszczanie jelitek dziecka, świetnie się na bóle brzucha i kolki sprawdzają. Teraz uwaga, co znaczy odgazowywanie i oczyszczanie? To, że uroczy dzidziuś lubi sobie porządnie pierdnąć (wybaczcie określenie, ale to nie są słodkie bączki), wie każdy rodzic. Do tego po każdym mleczku musi zdrowo beknąć, żeby gazy się nie kumulowały. I teraz najlepsze…jak oczyścić jelitka? Sądziłam że natura wie najlepiej, jak to zrobić, ale się myliłam. Czasem warto dziecku w tym pomóc. W szpitalu nikt Wam tego nie powie (przynajmniej niestety mnie nikt nie nauczył). Dopiero doświadczone ciotki, które dorwały mojego cierpiącego dzidziusia, potrafiły skutecznie ulżyć. Najpierw masaż brzuszka jego własnymi kolankami. Trzeba kilka razy delikatnie uginać kolana na brzuszek i dociskać, żeby jelitka ruszyły. Gazy uciekają momentalnie, a czasem pojawia się od razu kupa. Jeśli nie, wyciągamy tajną broń. Jest nią tradycyjny termometr albo specjalne rurki do pupki z apteki. Końcówkę termometru, albo rurkę, natłuszczamy i delikatnie wkładamy w odbyt malucha. Delikatnie obracamy. Serio. Żałujcie, że nie widziałyście mojej miny i radości, gdy po kilku „włożeniach” główki termometru, moje dziecko wydaliło z siebie ogromną, cuchnącą kupę! Nie wierzę, że to piszę, nie wierzę, że się tym tak zafascynowałam, a jednak. Warto, żebyście znały stare sprawdzone metody na uratowanie brzuszka maluszka. I proszę nie piszcie, że to niebezpieczne, niewskazane, itp., bo za przeproszeniem, gówno prawda. Jeżeli robimy to bardzo ostrożnie i od czasu do czasu, możemy tylko pomóc. Dziecko nie przestanie robić kupek naturalnie i wcale jelit nie uszkodzimy. Płacz ustał momentalnie, razem z ciotkami poszłam na kawę świętować kupkę (też serio), a ulga bobasa zaowocowała długim, głębokim snem, czego każdej mamie życzę;)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorce

Ciąża to wielkie wyzwanie dla każdej z nas, dla mnie stała się na tyle inspirująca, żeby założyć bloga i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Na co dzień jestem prezenterką TV i fit freakiem, przez co postanowiłam wykształcić się też w kierunku fitnessu i sportowego managementu. Obecnie dzielę się swoją pasją prowadząc projekt sportowy dla kobiet 'Babki w formie', a także fundacje prozdrowotną dla mam i dzieci "PIPPI'. Zapraszam serdecznie na mojego bloga:)! NATALIA JAKUŁA

Instagram