WYPRAWKA… JAK NIE ZWARIOWAĆ???

No to zaczynamy temat rzekę… Do 7 miesiąca (dzięki Bogu, że nie urodziłam wcześniej), starałam się poukładać w głowie, czego ja właściwie potrzebuję dla siebie i Juniora do porodu, czego do domu, jaki zrobić pokój, jaki wózek, itp. CZARNA MAGIA, ratunku!! To jak wylądować na Marsie i budować tam domek. Wcale się tym wcześniej nie interesowałam, a nawet będąc u znajomych z dziećmi, widziałam te kosmiczne sprzęty, ale nie dociekałam, do czego służą… Teraz musiałam. Najpierw „przeczytałam cały internet” w poszukiwaniu listy wyprawkowej, potem sprawdziłam, co to wszystko jest i po co, a dalej ile kosztuje (o zgrozo!). Następnie zaczęło się wielkie kupowanie. To akurat było przyjemne, bo która z nas nie lubi zakupów? Dla Fasolki wszystko, co najlepsze! Już wiem, dlaczego ciąża trwa 9 miesięcy… Jeśli Wy nadal nie, to podpowiem, że dlatego, by nie zbankrutować w miesiąc;)! Jeśli chodzi o wydatki, nie ma konkretnej sumy, jaką trzeba wydać. To może być beczka bez dna, jeśli się rozpędzimy, serio! Coś o tym wiem. Ale nie chcę Was straszyć, można kombinować odkupując rzeczy od znajomych, na portalach, itp. Nie ma co szaleć, niemowlakowi rzeczy wystarczą na krótki czas, a tak naprawdę on je ma w głębokim poważaniu. Najszczęśliwszy będzie, gdy dostanie cyca i pójdzie smacznie spać w ramionach mamy. To nic nie kosztuje, prawda? Też tak myślałam, aż dowiedziałam się o potrzebie zakupu laktatora i podgrzewacza do mleka (gdy mamy nadmiar pokarmu lub chcemy wyjść z domu i zostawić tatusiowi papu), torebek do zamrażania pokarmu, butelek, sterylizatora, super łóżeczka itp. Spokojnie, z tym wszystkim też można sobie tanio poradzić. Dla chcącego nic trudnego;) Tak logicznie myśląc, kiedyś kobiety radziły sobie bez wynalazków, które tylko napędzają biznes parentingowy. Producenci próbują nam za wszelką cenę wmówić, że dana rzecz jest absolutnie niezbędna. Jasne… Pamiętacie czasy, gdy nie było pampersów i nasze mamy dzielnie prały obleśne pieluchy na tarce? Podejrzewam, że z treścią pokarmową bliską ujścia z gardła, ale nie było innej opcji. Dały radę kochane mamcie? Dały. No, ale po co się męczyć, skoro teraz mamy całkiem fajne uproszczenia? Pieluchy jednorazowe – rzecz niezbędna, a słyszałam, że nawet nie ma co inwestować w te z „najwyższej półki” bo z „Biedry” też są super, jak nie lepsze… Ciuszki dla niemowlaka są przesłodkie, ale zdążymy je pewnie ubrać raz albo dwa. Wiem, bo dostałam karton od siostry, niemal nowych. Na pewno potrzebujemy wózek z gondolą (spacerówkę można dokupić później, albo samo siedzisko na stelaż od gondoli) i fotelik samochodowy (też dobrze, żeby pasował do stelaża). Przyda się jakaś oliwka dla Dzidzi, krem/puder na pupę, delikatne mydełko, wanienka (choć można też myć w umywalce haha, ja nie zaryzykuję), kocyk, pieluszki tetrowe, kombinezon (zależy od pory roku) i, jak wcześniej, wspomniałam, rzeczy do karmienia: sterylizator, podgrzewacz do butelek i laktator (żeby móc „się wydoić”, jeśli Dzidzia nie daje rady…). My za to musimy mieć stanik i ciuchy do karmienia, jakieś opakowanie na mrożenie pokarmu z laktatora, zapas podpasek do połogu, podkładów, wkładek laktacyjnych i to w sumie tyle. Myślę, że dopiero „wyjdzie w praniu”, co jeszcze się przyda, a co niekoniecznie. Jeśli nie będziemy karmić piersią, to laktator i inne takie gadżety nie będą potrzebne, tylko butelki, sterylizator i mleko modyfikowane. Niby nie tak wiele… Piszę tak, choć sama uzbroiłam się w gadżety po zęby, ale akurat mam to szczęście, że dużo fajnych rzeczy dostałam od siostry i na baby shower. Resztę kupiłam ze strachu, że czegoś mi zabraknie. Dam znać, co jest najlepsze i niezbędne w praktyce, gdy już zostanę mamą. A z resztą rzeczy zwariował Tomek, bo przecież Junior musi mieć super pokój i najlepszy wózek na wsi;)

Oto (poniżej) moja ‚kolekcja wyprawkowa’ i od razu uprzedzam, że są to moje świadome wybory produktów najwyższej jakości, a nie rzeczy wciśnięte „za darmochę do promocji”. Niektóre rzeczy kupiłam intuicyjnie, z nadzieją, że się sprawdzą, a inne dostałam w prezencie i bardzo mi się spodobały. Duże zakupy zrobiłam on-line w popularnym sklepie dla dzieci, żeby uniknąć wielogodzinnego chodzenia po sklepie. Zakupy przez internet to idealne rozwiązanie dla ciężarnych. Dodatkowo, on-line ceny są niższe! Wygodnie, leżąc na kanapie z herbatką, przez dwa dni zastanawiałam się, co wybrać. Nikt mnie nie pospieszał i nie było to męczące ani traumatyczne przeżycie, a kurier, po 3 dniach osobiście wtaszczył wielką pakę aż do salonu;) Główny nacisk przy wyborze zawsze kładę na jakość produktów i nie ukrywam, że też na wygląd. Nie podobają mi się te typowo bobaskowe, pstrokate i kolorowe wzorki. Wydają mi się tandetne i pewnie dlatego są tańsze niż proste, nieprzekombinowane rzeczy. Wolę stonowane kolory i minimalizm, który nie zagraci domu, tylko go upiększy;) Jeśli chodzi o kosmetyki, sprawdzam skład i wybieram jak najbardziej naturalne. Nie chcę dziecku zapychać skóry silikonem, parabenami, czy podrażniać alkoholem od urodzenia:/ Ciuszki powinny być z miękkiej bawełny i wszystko należy wyprać przed użyciem, przynajmniej dla noworodka. Dużo się naczytałam o szkodliwych tanich barwnikach, no i nie wiemy, ile dana rzecz się kurzyła w sklepie, zanim ją kupiliśmy. Gdzie leżała to już inna sprawa… W magazynach zdarzają się różne myszki, mole, grzyby, itp. A może to tylko moja chora wyobraźnia? Lepiej wyprać:)
Oprócz standardowych, widocznych na zdjęciach przyborów higienicznych, uwagę zwraca składane łóżeczko z odpinaną ścianą. Junior będzie miał swoje drewniane łóżeczko w pokoju, ale bardzo mi się spodobało składane (można gdzieś zabrać), łóżko z odpinaną jedną ścianą, które można przymocować do łóżka mamy. Śpimy wówczas razem z dzieckiem, mimo, że każdy w swoim łóżku i bez ryzyka zmiażdżenia Maleństwa swoim ciężarem. Super sprawa, szczególnie przy nocnym karmieniu, ciekawe, czy się sprawdzi;) Mam też cudny bujaczek elektryczny, który Mały zapewne pokocha, ale mam nadzieję, że nie uzależni, bo inaczej mam przechlapane;) Dobry laktator elektryczny z polecenia, podobno warto zainwestować, bo panicznie boję się zastoju mleka, zobaczymy. Wanienka na nóżkach z korkiem. Fajna rzecz, bo można postawić np. pod prysznicem, wyciągnąć korek i woda powoli sobie spłynie, a nie chluśnie po całej łazience. Chyba przyda się jeszcze leżaczek do wanienki, ale to można kupić wszędzie. Kosz na pieluchy! Szczelny kosz pozwoli zbierać „skarby” z kilku dni, bez zaczadzenia domu. Kocyki, kołderki, pieluszki i otulacze wybrałam w jednej tonacji, żeby pasowały do pokoiku. Wózek wybrałam terenowy, do zadań specjalnych, bo nie mam zamiaru chodzić po galeriach, tylko buszować po łąkach, polach i lasach. Mam to szczęście, że takie właśnie tereny otaczają mój dom, więc wózek (a dokładniej stelaż), powinien pasować do potrzeb. Miejskie stelaże wyglądają dużo zgrabniej, ale na kamieniach kompletnie nie dają rady. Pamiętajcie też o porządnym foteliku samochodowym! Fajnie, gdy pasuje do stelaża wózka, bo możemy śpiącego malucha dodatkowo powozić bez wybudzania;) Bezpieczeństwo i funkcjonalność to podstawa:) Na koniec odnośnie bezpieczeństwa… Długo się zastanawiałam nad pobraniem krwi pępowinowej i doszłam do wniosku, że chce to zrobić! Słyszałam o tym wiele razy, zdania są podzielone, ale jeśli jest choć jeden, potwierdzony przypadek wyleczenia dziecka lub członka rodziny właśnie za pomocą komórek macierzystych, to warto! Nie jest to tania sprawa (zależnie od pakietu ok. 2500zł na początek i ok. 600zł rocznie abonamentu później), więc warto wcześniej się nad tym zastanowić. Zgłaszacie się do jednego z banków komórek macierzystych, podpisujecie umowę i dają Wam na miejscu, lub wysyłają pocztą zestaw pobraniowy do zabrania do szpitala. Trzeba to mieć wcześniej, żeby móc w każdym momencie, zabrać ze sobą w razie, gdyby dzidzia spieszyła się na świat:) Powodzenia!

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O autorce

Ciąża to wielkie wyzwanie dla każdej z nas, dla mnie stała się na tyle inspirująca, żeby założyć bloga i dzielić się swoimi spostrzeżeniami. Na co dzień jestem prezenterką TV i fit freakiem, przez co postanowiłam wykształcić się też w kierunku fitnessu i sportowego managementu. Obecnie dzielę się swoją pasją prowadząc projekt sportowy dla kobiet 'Babki w formie', a także fundacje prozdrowotną dla mam i dzieci "PIPPI'. Zapraszam serdecznie na mojego bloga:)! NATALIA JAKUŁA

Instagram